Przetestuj 3 obiektywy Samyang AF - opinia Adama Jędrysika

10-12-2018

Samyang podążył doskonałą drogą - to mój główny wniosek po kilku dniachspędzonych z linią zaprojektowaną dla bagnetu Sony E. Samyang AF to jedyneobiektywy firmy niezwiązanej z Sony, które oferują kompaktową konstrukcję orazsilnik autofokusa.

 

Producent udowodnił, że potrafi stworzyć produkt świeży, idealnie komponujący sięwizualnie z produktami Sony. Anodowane aluminium, brak nadruków (choć to akuratlekki minus), doskonale pracujące pierścienie i spora waga. Tak można opisaćobiektywy 14 mm f/2.8 i 50 mm f/1.4. Z kolei Model 35 mm f/2.8 jest jeszcze lżejszym imniejszym przedstawicielem tego koreańskiego producenta, świetnie wpisującym sięw zestaw, jako typowo streetowo-wakacyjny obiektyw.

 

 

Obiektywy miałem okazję sprawdzić na korpusach A7A7R oraz A7R II. Dwa pierwszedla porównania pracy systemu AF. A7R II to mój główny aparat, wykorzystywany odpółtora roku do pracy fotograficznej i filmowej. Na co dzień pracuję obiektywamiVoigtlandera: Ultron 28/1.9, Nokton 35/1.4 oraz Nokton 50/1.1 To z tym setemprzyszło się zmierzyć Samyangowi.

 

Aparat mam ze sobą zawsze, od wielu lat. Poza pasją obserwacji i tworzenia“streetowych” klatek pracuję jako fotograf przy sesjach komercyjnych oraz spisujęobrazem historie ludzi m.in. w dniu ich ślubu. Wychodzę z założenia, że sprzęt przedewszystkim nie powinien nam przeszkadzać. Fajnie ,gdy daje nam również trochęradości z samego fotografowania. Od obiektywów oczekuję głównie niezawodności i ciekawego obrazowania - to w końcu one kreślą na matrycy szkic rzeczywistości.

 

Samyang AF 35 mm f/2.8 FE

 

Zacznijmy od modelu 35 mm. Jak nadmieniłem wcześniej ,obiektyw jest bardzo mały.Zawdzięcza to między innymi niezbyt wyśrubowanej jasności. Co bardzo mniezaskoczyło, posiada niemały charakterek, ujawniający się w sytuacjach gdy w rozmyciu tła pojawiają się punkty świetlne. Streetowo to bardzo ciekawy zestaw - mały, lekki inie budzący podejrzeń złodziej fotonów. Silnik AF nie należy może do najcichszych,ale działa bardzo sprawnie. Jest w tym oczywiście ogromna pomoc ze strony korpusu.

 

 

 

 

W czasie testu obiektyw nie zawiódł w żadnej sytuacji. Spacery ze streetem w tle,materiał ślubny, sesja portretowa - żadnych problemów. Jeśli miałbym wskazać jakąśwadę, byłby to na pewno brak nadruku ze skalą odległości. Wykonanie jej nie byłomożliwe ze względu na tryb pracy pierścienia obracającego się bez końca. Warto w tympunkcie nadmienić o pracy z manualnym trybem ustawiania ostrości. Pierścień iprzeniesienie ruchu jest bardzo naturalne.

 

Samyang AF 50 mm f/1.4 FE

 

Obiektyw 50 mm to absolutny must-have, niezależnie od systemu. Jest taki przesąd, żepięćdziesiątkę trzeba mieć. Zgadzam się z nim. Słyszałem zarazem stare chińskieprzysłowie mówiące o tym, że pięćdziesiątek nigdy za wiele. Z tym niestety również sięzgadzam co potwierdza ich stale rosnąca liczba w moim arsenale. Sigma Art 50/1.4 (EF), Voigtlander Nokton 50/1.1 (Leica M), Minolta Rokkor 50/1.2, Zeiss 55/1.8 (SonyFE), Zeiss Planar 50/1.4 (C/Y) a do tego kilka Heliosów i Jupiterów.

 

 

 

Dlaczego o tym wspominam? Każde z tych szkieł ma swój charakter. Inne oddanieostrości, bokeh, odmienną interpretację koloru. Samyang nie odstaje ani na krok,doskonale rozpychając się w tym towarzystwie. Mało tego - mogę śmiało powiedzieć,że jest to jedna z lepszych optycznie pięćdziesiątek, z jakimi miałem okazję zamykaćrzeczywistość w czarnej puszce zwanej aparatem. Oferuje ostry, czysty obraz, któryjest akceptowalny nawet na wymagającej 42-milionowej matrycy Sony A7RII. Co byłojednym z większych zaskoczeń, przejawia także doskonałą odporność na flary. Podczassesji portretowej fotografowałem z 2-kilowatowym "fresnelem" w kontrze, z któregosnop światła wpadał bezpośrednio w obiektyw. Efekt? Niewielki punkt po przekątnejkadru i minimalny spadek kontrastu.

 

 

 

Bezapelacyjnym plusem jest silnik AF. W tej cenie nie ma innego obiektywu o takiej jakości optycznej i zarazem nie będącego “manualem”. Z grzeczności nie porównujętutaj szybkości jakiegokolwiek obiektywu podpinanego przez adapter. Krótko mówiąc -jest dobrze. AF nie jest demonicznie szybki, ale nie powoduje senności. Trafia w to, cotrzeba ze snajperską precyzją.

 

Samyang AF 14 mm f/2.8 FE

 

Tym samym dochodzimy do ostatniego przedstawiciela linii AF, modelu 14 mm f/2.8. Miałem okazję używać manualnej wersji czternastki i wspominam ten okresbardzo miło. Rektilinearny obraz z tak szerokiego obiektywu daje frajdę i sporomożliwości. Szczerze zatęskniłem za taką ogniskową.

 

Budowa nowego przedstawiciela szerokokątnej rodziny wzbudza zaufanie i podnosi autorytet użytkownika podczas fotograficznych spotkań. Ba, jest zarazem świetnymnarzędziem do wszelkich akcji networkingowych z racji faktu, iż z przedniego dekielkamożna się napić przeróżnych trunków lub zjeść sycącą porcję pożywnej zupki.Zupełnie inaczej niż w przypadku dekielka z 35/2.8, który rezolutnie zgubiłem jużpodczas pierwszego spaceru.

 

 

AF przy tej ogniskowej to najbardziej dyskusyjna kwestia, ale dobrze, że jest.Dyskusyjna tylko dlatego, że przy tej ogniskowej nawet przy maksymalnym otworzeprzesłony szybko osiągamy hiperfokalną. AF jest, działa i jest nad wyraz pewny.

 

Optycznie natomiast warto zastanowić się nad przymknięciem przynajmniej o jednądziałkę. A najlepiej o dwie. Wówczas zyskujemy zdecydowanie najwięcej detalu i kontrastu. W końcu to szkło o charakterze krajobrazowym, gdzie płytka głębia ostrościz reguły nie jest konieczna. Jeśli już jesteśmy przy krajobrazie warto nadmienić iż zpowodu konstrukcji i lekko wypukłej soczewki nie zamontujemy na obiektyw filtrównakręcanych. Nie ma jednak problemu z zakupem dedykowanego holdera SamyangFH14 lub systemu Nisi 150mm.

 

 

Wszystkich obiektywów użyłem na kilku sesjach oraz wyjazdach. Towarzyszyły mirównież podczas filmowania dokumentu z realizacji dużej produkcji fotograficznej.Jako, że całość filmowana była z gimbala ogromną pomocą był autofocus pracującynajczęściej w trybie śledzenia twarzy. W tym kontekście pracy można wskazać wadęzestawu - silniki są jednak trochę zbyt głośne w związku z czym mikrofon rejestrujeszmery towarzyszące ustawianiu ostrości. Cała reszta zdecydowanie na plus, a w szczególności kompaktowe rozmiary i waga.

 

Samyangu, chcemy więcej! Czego? Obiektywów FE! Kiedy? Natychmiast! Przy takimpodejściu do tworzenia optyki oraz opracowaniem bardzo sprawnego systemu AF jestszansa na dużo ciekawych pozycji. A jak dało się zauważyć już nieraz, marka ta potrafizaskoczyć.

 

Tekst i zdjęcia: Adam Jędrysik

 

Więcej zdjęć autora znajdziecie na jego profilach w serwisie Instagram: @adam_jedrysik@eyeofthewatcher@eyeofthelistener@light_almighty i @shadesofthestory.

 

ŻRÓDŁO: www.samyang-foto.pl/pl/blog/przetestuj-3-obiektywy-samyang-af-opinia-adama-jedrysika